Współpraca tak. Wspólnik? To zależy.


Kto miał wspólnika knowań biznesowych i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle? Kto teraz na słowo “spółka” reaguje jak diabeł na święconą wodę? Między innymi Ja. Wspólniczkę już miała. Zawiodła na dwa dni przed otwarciem biznesu. Zainwestowałam czas, pieniące, energię. Przepadło. Dlatego dzisiaj do tematu WSPÓLNIK podchodzę mocno ostrożnie. Jeszcze niedawno myślałam, że najlepiej mi w biznesie, samej być sterem, żaglem, statkiem, oceanem, a nawet mewą na wietrze. Jednak okazało się, że uwielbiam być częścią załogi, że dzisiaj mogę być majtkiem, co szoruje na rozkaz pokład, a jutro mogę być kapitanem, który wygrywa bitwę. Brakuje mi WSPÓŁPRACY. Nie potrzebuje wspólnika, ale potrzebuje ktosia do współpracy. Czyli kogo?

Ktoś do współpracy

Konkrety? Warto jest współpracować z kimś:

  • kto ma ten sam poziomie mobilizacji i energii (a wyższy nie zaszkodzi), bo zakładanie sobie pasa z obciążeniem zostawiam zdecydowanie freedivingowcom

  • kogo kompetencje i wiedza są inne niż nasze. Jeśli ludzie, z którymi działamy uzupełniają naszą wiedzę i umiejętności, to tak jakbyśmy sami mieli kilka fakultetów w rękawie.  Pomyśl o tym, bo właśnie wtedy jest do wykorzystania więcej wiedzy, doświadczeń, umiejętności, pomysłów i inspiracji.To ważne, ponieważ w pierwszym odruchu niewiedzy przygarniamy do współpracy osoby z którymi “lubimy i robimy to samo”. Okey, w takim razie, kto będzie robił te rzeczy, których nie lubimy? :)

Raz w życiu zdarzyło mi się współpracować z osobą, z którą wszystko szło naturalnie, podział obowiązków zazębiał się idealnie, a to dlatego, że byłyśmy bardzo różne. Ja lubiłam rozmowy z ludźmi i sprzedaż, S. chciała być na zapleczu i analizować dokumenty. Ja patrzyłam na świat otwarcie i z hiper optymizmem, S. była ostrożna i krytyczna.

Bingo! O to chodzi w dobrej współpracy. Nie o pitu, pito przy kawie, ale o konkretny look na rzeczywistość  i różne umiejętności, tak abyśmy się uzupełniali. Oczywiście to nie jedyna właściwa droga, ale całkiem praktyczna.  I najważniejsze, po tym jak nauczyłyśmy się współpracy i zaufania, rozmowy przy kawie były jak połączenie sensacji i kryminału z coachingiem.

  • z kim możesz działać, ustalać konkrety, rozpatrywać za i przeciw, kto Cię nie dociska, ale inspiruje i gdy mówi, że ma inne zdanie, to Ty naturalnie pytasz “Dlaczego? ” Jesteś zaciekawiony, a nie zły, bo Ty masz inny plan.  Potrzeba nam wszystkim, nie snucia planów, ale prostego działania, krok po kroku, dzień po dniu.

Gdy działam sama, mój statek niepotrzebnie rozgaszcza się na mieliznach. Dlatego potrzebuję współpracy. Kto działa sam i myślał o “wspólniku” czy “wspólniczce” w biznesie, czy choćby w realizacji projektu sąsiedzkiego? Kto ma za sobą udane “współprace” Jakie doświadczenia was rozczarowały a jakie wzmocniły?

Pozdrawiam! Mana